wtorek, 4 listopada 2014

Urodziny Ani

W środku  tygodnia przypadają moje urodziny, kilku znajomych z pracy zaproszę do  pubu na piwko i jakąś pizzę, będzie spoko. Martwi mnie przygotowanie imprezy w domu.
Przyjadą przecież Nowiccy z małą Zosią i moja siostra z rodziną. Zosia to wulkan niespożytej energii. Wejdzie  wszędzie, wślizgnie się pod łóżko- muszę pamiętać ,aby mopem solidnie wytrzeć kurz z pod łóżka. Kuchnia też jest do sprzątnięcia, ślady od nosa psa na szafkach, więc do umycia. Szkoda tylko, że nie na długo pozostaną czyste. Koniecznie muszę odkamienić  i umyć zmywarkę, nie pamiętam kiedy to ostatni raz robiłam.. Blaty szafek i stół myte są regularnie, ale nic poza tym. Muszę jeszcze wymyślić zestaw  menu. Dzieciaki uwielbiają galaretkę z owocami, zrobię ją z przyjemnością. Fakt, że potem ta galaretka jakimś cudem ląduje na dywanie, w łazience na pralce, wszędzie dosłownie hihihi. Bez szmaty i ciepłej wody się nie obejdzie! Zosia przepada za klopsikami z kurczaka z żółtym serem, do tego oczywiście frytki i sałata lodowa. Keczup do frytek  też pozostawi plamy, niestety.
Dla dorosłych przygotuję sałatkę z selera konserwowego z szynką, a na ciepło- karkówkę z pieczonymi ziemniaczkami. Na deser dla wszystkich będzie szarlotka  z gałką lodów waniliowych, mniam  mniam. Na samą myśl o tym już robię się głodna. Trzeba jeszcze zadbać o rozrywkę dla brzdąców. Maluch od siostry ma dopiero dwa lata i najczęściej trzyma się spódnicy mamy, ale Zośka to co innego. Trzeba zająć ją czymś na dłużej, bo inaczej razem z Frodo przewrócą mi mieszkanie do góry nogami. Właściwie to czym bawią się pięcioletnie dziewczynki, oprócz lalek? Podczas ostatnich odwiedzin Ewy  z  Zosią, mała z nudów nieźle narozrabiała. My spokojnie piłyśmy kawę i plotkowałyśmy  po trosze o wszystkim, jak to kobiety, a śliczna Zosieńka dobrała się do moich kosmetyków leżących na toaletce. Lustro  pomazane szminką, w szufladach rozsypany talk, blat upaćkany pudrem- w porę zdążyłyśmy odebrać jej tusz do rzęs, bo inaczej mogłoby dojść do nieszczęścia. Przecież gdyby tak włożyła sobie tą spiralę do oka ,nie wiadomo jak by się to skończyło. Faktem jest, że narobiła mi roboty, lustro musiałam myć kilka razy, a potem polerować, aby odzyskało swoją gładką, lśniącą powierzchnię.
Talku z szuflad nie dało się usunąć  zwykłym odkurzaniem, musiałam wszystko, co znajdowało się w szufladach najpierw oczyścić pędzelkiem, potem  wytrzeć mokrą ściereczką, a same szuflady   odkurzyć odkurzaczem-ale i tak uwielbiam tą małą psotnicę. Muszę koniecznie zapytać koleżanki w pracy, jak sprawić ,żeby Zośka swoją energię przeznaczyła na coś konstruktywnego. Tymczasem na spotkaniu my posłuchamy muzyki ,powspominamy czasy naszego dzieciństwa i pośmiejemy  się z naszych  szkolnych wpadek. Już się nie mogę doczekać, będzie wspaniale.