W
środku tygodnia przypadają moje urodziny,
kilku znajomych z pracy zaproszę do pubu
na piwko i jakąś pizzę, będzie spoko. Martwi mnie przygotowanie imprezy w domu.
Przyjadą przecież Nowiccy z małą Zosią i moja siostra z rodziną. Zosia to
wulkan niespożytej energii. Wejdzie
wszędzie, wślizgnie się pod łóżko- muszę pamiętać ,aby mopem solidnie
wytrzeć kurz z pod łóżka. Kuchnia też jest do sprzątnięcia, ślady od nosa psa
na szafkach, więc do umycia. Szkoda tylko, że nie na długo pozostaną czyste.
Koniecznie muszę odkamienić i umyć
zmywarkę, nie pamiętam kiedy to ostatni raz robiłam.. Blaty szafek i stół myte
są regularnie, ale nic poza tym. Muszę jeszcze wymyślić zestaw menu. Dzieciaki uwielbiają galaretkę z
owocami, zrobię ją z przyjemnością. Fakt, że potem ta galaretka jakimś cudem
ląduje na dywanie, w łazience na pralce, wszędzie dosłownie hihihi. Bez szmaty
i ciepłej wody się nie obejdzie! Zosia przepada za klopsikami z kurczaka z
żółtym serem, do tego oczywiście frytki i sałata lodowa. Keczup do frytek też pozostawi plamy, niestety.
Dla dorosłych przygotuję sałatkę z selera konserwowego z szynką, a na ciepło-
karkówkę z pieczonymi ziemniaczkami. Na deser dla wszystkich będzie szarlotka z gałką lodów waniliowych, mniam mniam. Na samą myśl o tym już robię się głodna.
Trzeba jeszcze zadbać o rozrywkę dla brzdąców. Maluch od siostry ma dopiero dwa
lata i najczęściej trzyma się spódnicy mamy, ale Zośka to co innego. Trzeba
zająć ją czymś na dłużej, bo inaczej razem z Frodo przewrócą mi mieszkanie do
góry nogami. Właściwie to czym bawią się pięcioletnie dziewczynki, oprócz lalek?
Podczas ostatnich odwiedzin Ewy z Zosią, mała z nudów nieźle narozrabiała. My
spokojnie piłyśmy kawę i plotkowałyśmy
po trosze o wszystkim, jak to kobiety, a śliczna Zosieńka dobrała się do
moich kosmetyków leżących na toaletce. Lustro
pomazane szminką, w szufladach rozsypany talk, blat upaćkany pudrem- w
porę zdążyłyśmy odebrać jej tusz do rzęs, bo inaczej mogłoby dojść do
nieszczęścia. Przecież gdyby tak włożyła sobie tą spiralę do oka ,nie wiadomo
jak by się to skończyło. Faktem jest, że narobiła mi roboty, lustro musiałam
myć kilka razy, a potem polerować, aby odzyskało swoją gładką, lśniącą
powierzchnię.
Talku z szuflad nie dało się usunąć
zwykłym odkurzaniem, musiałam wszystko, co znajdowało się w szufladach
najpierw oczyścić pędzelkiem, potem
wytrzeć mokrą ściereczką, a same szuflady odkurzyć odkurzaczem-ale i tak uwielbiam tą
małą psotnicę. Muszę koniecznie zapytać koleżanki w pracy, jak sprawić ,żeby
Zośka swoją energię przeznaczyła na coś konstruktywnego. Tymczasem na spotkaniu
my posłuchamy muzyki ,powspominamy czasy naszego dzieciństwa i pośmiejemy się z naszych
szkolnych wpadek. Już się nie mogę doczekać, będzie wspaniale.