środa, 26 listopada 2014

Trzydzieści lat minęło.

Wczoraj mieliśmy świetną imprezkę w domu. Otóż kilka dni temu obchodziliśmy trzydziestą rocznicę naszego ślubu i zjechało się dosyć dużo gości, Jak wiadomo dużo ludzi w domu to i dużo się dzieje. Przyjechały nasze dzieci, nasze wnuki oraz garstka naszych dobrych znajomych. Wcześniej trochę się napracowałam, bo musiałam posprzątać całe mieszkanie. Wiecie jak to jest najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Najpierw wytarcie kurzy z mebli, półek, parapetów, książek i różnych bibelotów. Mycie podłóg, odkurzenie dywanów, chodników i wykładzin zleciłam mężowi niech i on też ma swój udział w tym ważnym wydarzeniu. Mąż mówi, może by tak zdjąć dywan, bo się może pobrudzić, ale ja stwierdziłam, jak to będzie wyglądało bez dywanu no i został. Dziś jednak przyznałam mu rację, że można było tak zrobić. Nasz dywan wygląda okropnie nadaje się tylko do prania. Jest na nim wszystko. Pokruszone ciastka, resztki sałatki z majonezem, gdyż mały Jasio potknął się i potrącił talerzyk z sałatką, który stał na rogu stołu. No i lampka wina przy tym też się wylała. Zabieram się więc najpierw do odkurzenia naszego dywanu, a następnie do prania. Dobrze, że mam odkurzacz piorący, więc może nie będzie to takie trudne. Dywan już schnie, a mnie pozostaje jeszcze umycie podłogi, mycie luster w przedpokoju, na których widać wszystkie paluszki moich wnucząt. Kochane dzieciaki.