poniedziałek, 3 listopada 2014
Pracowity tydzień
Ostatni tydzień upłynął bardzo szybko, ponieważ był w moim mniemaniu bardzo pracowity. Otrzymałam od mojej mamy wiadomość, że właśnie mój brat kończy u niej remont i trzeba by było posprzątać. Jako, że mama ma prawie 90 lat i ma problemy z chodzeniem trzeba było się zebrać i pojechać. Wyjechałam z samego rana. Mama mieszka ode mnie przeszło 200 kilometrów na wsi , więc trochę czasu zajął mi dojazd. Tego dnia było już późno, żeby zaczynać cokolwiek, więc zamiotłam tylko podłogi. Następnego dnia z samego rana zabrałam się do mycia okien. Gdy byłam młodą dziewczyną mama zawsze tłumaczyła mi, że. najlepszym pomocnikiem przy sprzątaniu jest ocet, który trzeba dolać do wody. Wodą z octem pięknie myje się szyby, jak również podłogi po jakichkolwiek farbach i emulsjach, i nie zostaje biały nalot..Bratu zaproponowałam czyszczenie elementów zewnętrznych lamp i oświetlenia, jak również wytarcie kurzy z wysokich mebli, półek, grzejników i parapetów. Ja natomiast zajęłam się myciem szafek i mebli z zewnątrz. Jeszcze raz pomyłam podłogi i wytarłam listwy przypodłogowe, a żeby można było odkurzyć przestrzeń pod łóżkami, sofami, meblami jeśli możliwy jest dostęp. Potem zostało tylko odkurzenie dywanów i wykładzin.Wytarciem kurzy z różnych bibelotów, książek małych luster zajęła się mama. Sprzątania na ten dzień jeszcze zostało, ale zabrakło już sił.