środa, 19 listopada 2014

Przed kontrolą.

Wychodzę rano z domu do sklepu i spotykam na klatce panią dozorczynię. Wołam do niej. Dzień dobry pani Janeczko, co słychać, a ona mi zaczyna opowiadać, że tyle ma na dzisiaj do zrobienia. Musi w swoich blokach, które sprząta zrobić idealny porządek, bo jutro ma mieć kontrolę z administracji.  Spoglądam po swojej klatce i rzeczywiście widzę, że jest co robić. Masa rozrzuconych ulotek po ostatnich wyborach, reklam, oraz różnych gazet. To od czego pani zacznie pani Jasiu pytam?  No chyba od pozbierania i wyrzucenia do śmietnika tych papierzysków odpowiada. Muszę najpierw umyć okna na klatce, wytrzeć parapety z kurzu, potem dokładnie zmyć lamperie. Ale nie, mówi jakby sama do siebie. Chyba najpierw pozamiatam podłogę i schody, żeby mi się później nie kurzyło, a tak wezmę się za okna. Umycie i wytarcie poręczy schodów zostawię na później.  Wychodzę przed blok, na chodnikach leży pełno mokrych liści, które niestety pani dozorczyni też musi pozgrabiać i wynieść do kontenera, bo tak jak sama mówi, że to też należy do jej obowiązków.  Wracając ze sklepu na parterze spotykam panią Janeczkę, która właśnie skończyła mycie schodów i zabiera się do mycia drzwi wejściowych z zewnątrz i wewnątrz. Woła do mnie. Jeszcze tylko opróżnienie kosza na śmieci, który stoi przed klatką i idę dalej do następnej klatki.