piątek, 28 listopada 2014
Konserwator powierzchni użytkowej.
Od dłuższego czasu staram się znaleźć jakąś pracę. Koleżanka powiedziała mi, że w hotelu, w którym ona pracuje potrzebują osobę do sprzątania, więc postanowiłam tam się udać i porozmawiać z kierownikiem. Pan kierownik był bardzo uprzejmy poprosił mnie, abym usiadła i zaczęliśmy rozmawiać.Najpierw ja zaczęłam mówić po co przyszłam i, że bardzo potrzebuję tej pracy. Z jego miny wywnioskowałam, że nie jestem całkiem na pozycji straconej, więc zapytałam go, czego on ode mnie oczekuje? Stwierdził, że chciałby, abym sprzątała pokoje, łazienki i korytarz wraz ze schodami i, że mogę zacząć już dzisiaj. Trochę mnie to zaskoczyło, bo wcale się takiego obrotu sprawy nie spodziewałam. Dodał również, że jak po dzisiejszym dniu się sprawdzę to mnie zatrudni. Zaczęłam więc od zmiany pościeli, później wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni mebli, półek, grzejników i parapetów. Odkurzanie podłóg, oraz przestrzeni pod łóżkami, meblami i dużego dywanu, którym wyłożony był hol. Łazienka chociaż nie duża też wymagała trochę pracy. Jedna ze ścian wyłożona jest lustrami. Mycie luster i powierzchni szklanych zostawiłam na koniec. Najpierw mycie bidetu i dezynfekcja toalety, mycie umywalki oraz kabiny prysznicowej. Uzupełnienie papieru toaletowego i mydła w płynie Już miałam prawie koniec gdy wszedł pan kierownik pooglądał i powiedział, że mu się nawet podoba, proszę przyjść do mnie. Weszłam do gabinetu, na biurku leżała moja umowa do podpisania. Bardzo się ucieszyłam. Czytam, a moje stanowisko pracy to, Konserwator powierzchni użytkowej, a nie zwykła "sprzątaczka"