piątek, 28 listopada 2014

mąż

Przyszła do mnie trzydziestopięcioletnia przyjaciółka. Cicha, niepewna, co chwila sięgała po chusteczkę dla otarcia łez. Wyszła za mąż w wieku 21 lat, on miał prawie trzydziestkę. Koleżanki zazdrościły jej przystojnego męża. Była dumna jak paw, że wybrał akurat ją. Razem pracowali i z pomocą rodziców wybudowali mały zgrabny domek. Po dwóch latach urodził im się syn, a za rok córka ona już nie chodziła do pracy, bo miała dużo domowych obowiązków. Zawsze na czas musiał być obiad na stole. W domu codziennie myła naczynia, podłogi, przecierała szafki. Mimo tego zawsze potrafił coś znaleźć. To wanna brudna, kran niedomyty, klocki leżą na podłodze. Jest zdania, że nie pracuje zawodowo, to musi dbać o porządek i zajmować się domem.. Ma częste niezapowiedziane wizyty teściowej, która głową kręci na wszystkie strony i rzuca okiem tu i tam. Na szczęście nie wtrąca się i nie dogaduje. Zdarzy się czasami stanąć w jej obronie. Chciałaby gdzieś pracować i nie być tylko kurą domową. Wtedy obowiązki musiałyby być rozdzielone na dwie osoby. Oczywiście pan domu absolutnie nie wyraża zgody twierdząc, że trzeba wychowywać dzieci. Lecz ona pragnie spotykać się z ludźmi i zarabiać pieniądze. W tej chwili czuje, że jest mężowi potrzebna do odkurzania, wycierania kurzy, mycia, pastowania i oczywiście gotowania posiłków. Na dodatek szydzi z niej, że przytyła nawet w towarzystwie. Mimo, że go bardzo kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego, to postanowiła już dłużej nie zwlekać i pomyśleć o swoich planach życiowych. Właśnie ma upatrzoną pracę jako sprzątaczka w biurze blisko domu.