piątek, 14 listopada 2014

NA BAKIER ZE SPRZĄTANIEM

Sprzątać nie chce się młodzieży,
na rozrywce im tylko zależy.
Zamiast siedzieć przy rodzicach,
przesiadują po piwnicach.
Bałagan zostawiają w domu,
uciekają z niego po kryjomu.
Zawsze dużo jest gadania,
by uniknąć codziennego sprzątania.
Ciągle mają coś do powiedzenia,
i od pokoleń w tej sprawie nic się nie zmienia.
Wolą po ulicach rozrabiać,
niż przy domowych porządkach pomagać.
Wcale się tym nie przejmują,
że mamie i tacie humory psują.
Mogliby chociaż wieczorami naczynia pozmywać,
wtedy rodzice wcześnie rano nie musieliby się zrywać.
Czy to naprawdę jest coś wielkiego?
Na pewno nie,
 ale oni przecież woleliby coś mieć z tego.
Nawet nie chce im się ścielić łóżka.
Pościel leży wiecznie pognieciona,
kołdra gdzieś pod ścianą,
gdzieś w koncie poduszka.
Na odkurzanie też ochoty nie mają,
kiedy trzeba to zrobić,
zaraz okoniem stają.
Już nie ma co mówić o ścieraniu kurzy.
Twierdzą, że, Taka praca bardzo ich nuży.
A co się dzieje, jak trzeba myć podłogi?
Od razu zaczynają narzekać,
że od klękania będą boleć ich nogi.
Do mycia okien w ogóle nie chcą się brać,
wolą z kolegami po bramach stać.
Czasem im się zdarzy opróżnić kosz na śmieci,
jednak zanim to zrobią,
droczą się, jak małe dzieci.
O praniu dywanów już nawet nic się nie wspomina.
Dlatego, że zawsze, kiedy muszą to wykonać,
nagle są umówieni do kina.
Na sprzątanie łazienki także nie ma co liczyć.
Nie mają na to czasu,
bo przecież na siłowni muszą ćwiczyć.
Niestety nie pociąga ich żadne sprzątanie,
zawsze będzie dla nich ciekawsze ze swoją sympatią spotkanie.
Taką mamy zatem pomoc od naszej młodzieży!
Czy coś w tej kwestii się zmieni?
W to chyba nikt nie wierzy!