poniedziałek, 17 listopada 2014

Porządki przed randką.

Mam na imię Rafał, jestem dwudziestopięciolatkiem. Pracuję jako architekt w znanej firmie na południu Polski. Ania to moja dziewczyna, zaledwie rok starsza ode mnie. Jest studentką medycyny, mieszka w małej miejscowości pod Poznaniem. Od kilku miesięcy oboje stanowimy zgodną parę.
Do tej pory spotykaliśmy się w parku, kinie i kawiarni. Jednak nadszedł czas, kiedy postanowiłem zaprosić Anię do siebie. Chcąc zabłysnąć wziąłem się za porządki i tu zaczął mnie prześladować pech.
Wytarcie kurzu z półek, mebli, grzejników i parapetów poszło mi niezwykle szybko, z czego bardzo się ucieszyłem. Firankę, pościel i inne rzeczy wrzuciłem do pralki. Nastawiłem jak mi się wydawało odpowiedni program i zabrałem się za odkurzanie i mycie podłóg. To zadanie także nie sprawiło mi większego kłopotu. Zadowolony i pełen entuzjazmu poszedłem do łazienki, gdzie rozpocząłem mycie wanny, umywalki i kabiny prysznicowej. Niestety przy myciu lampy poślizgnąłem się, a lustro wraz       z półką wylądowało na podłodze, rozbijając się w drobne kawałki. Cóż było robić? Posprzątałem rozbite szkło, wymieniłem ręczniki i wyszedłem z łazienki, żeby odpocząć. Do przyjścia mojej dziewczyny zostało tylko 3 godziny, a przede mną było jeszcze przygotowanie kolacji. Pospieszyłem do kuchni, gotowanie wszystkich potraw zajęło mi sporo czasu. Na koniec pozostało tylko wstawienie brudnych naczyń do zmywarki, co uczyniłem w pośpiechu. Jak się później okazało zastosowałem nieodpowiedni środek, ponieważ ze zmywarki zaczęła wydobywać się piana. Po wyciągnięciu prania    z pralki byłem zszokowany. Biała firanka przypominała mozaikową makatkę. Zostawiłem to wszystko, opróżniłem jeszcze kosz na śmieci i usłyszałem dzwonek do drzwi. Mimo moich porządkowych niepowodzeń Ania okazała się wyrozumiała, a kolacja była naprawdę pyszna.