Najbardziej burzliwym dniem tygodnia w mieszkaniu jest zapewne sobota. Określenie burzliwy nie znaczy wcale jako coś złego, wręcz przeciwnie. Sobota jest dniem, w którym wszyscy domownicy uwijają się jak mrówki, a wszystko po to aby jak najszycciej wysprzątać mieszkanie. Każdy z członków rodziny ma swoje zadanie. Mama ma do sprzątania pokój gościnny, a w nim wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, wytarcie kurz z mebli.
Natomiast zadaniem taty jest przede wszystkim zajęcie się poodkurzaniem podłogi, odkurzanie dywanów, wykładzin oraz odkurzanie pod me przestrzeni pod łóżkami. My, to znaczy dzieci mamy do posprzątania swoje pokoje. Siostry mają dobrze gdyż we dwie mają tylko swój pokój. Dodatkowym ich obowiązkiem jest posprzątanie kuchni. Wcale im nie zazdroszczę, gdyż w kuchni mają mycie szafek, umycie zewnętrznej powierzchni lodówki, mycie frontów szafek oraz blatów. Ja, oczywiście taż mam do sprzątania pokój, ale w sobotę najbardziej to mi koliduje, gdyż moi koledzy właśnie wtedy chcą by grać w piłkę. Bywa czasem, że uda mi się dogadać z siostrzyczkami i one za mnie posprzątają mój pokoik, powycierają kurze ze wszystkich powierzchni. Mnie pozostanie opróżnienie koszy na śmieci, no i oczywiście cichaczem znikam z domu do kolegów. tak to po krótce wygląda sobotnie zamieszanie.