-Chyba kpisz- rzuciła, pokazując białe zęby w perfekcyjnym uśmiechu.
Podbiegł za nią, chwycił ją w talii i przybliżył usta do jej opalonego ramienia.
-Specjalnie dla ciebie posprzątałem- powiedział, kładąc ręce na biodrach.
Spojrzała na niego z niedowierzaniem.
-I to ma być tekst na podryw?
-Nie lubię sprzątać- powiedział, kierując oczy ku ziemi, jak nierozgarnięty chłopczyk boczący się na mamę.
Był taki uroczy.
Uśmiechnęła się.
-No dobrze, pokaż mi ten porządek- westchnęła.
Rzeczywiście, jego zazwyczaj zapuszczone kawalerskie mieszkanko było dzisiaj wypolerowane na błysk. Brakowało nawet wiecznie przylepionego do krańca pasiastego dywanu kota z kurzu, co sugerowało, że do akcji wszedł nawet odkurzacz.
"Chyba go sobie zatrzymam", pomyślała.