środa, 26 listopada 2014

Problemy z pieskiem

Mój mąż przyniósł córce ze schroniska szczeniaka. W domu wielka radość i zabawa z pieskiem. Ja od samego początku nie byłam zachwycona tym pomysłem. Trzeba było mu zrobić jakiś kącik pytanie gdzie. W kuchni mało miejsca, w salonie nie za bardzo, został pokój córki i nasz. Wybraliśmy przedpokój, który nie jest duży. Warunki trzymania psa w mieście są trudniejsze, niż na wsi. Gdybyśmy mieli swój domek i podwórko, to nie było by problemu. Tak jak przypuszczałam piesek nienauczony siusiał i robił kupki gdzie popadnie, chociaż często wychodzimy z nim. Najgorzej jest, gdy pójdziemy do pracy, a córka do szkoły. Po południu najpierw trzeba pomyć podłogi, czasem wyprać dywan. Na dodatek od pewnego czasu narodził się nowy problem pies zaczął wszystko gryźć. Najpierw "czytał" prasę, potem książki, teraz wziął się za aranżację wnętrza. Gryzie, co popadnie: meble, kable, anteny, koce, poduszki dosłownie wszystko. Pierwsze przypadki były sporadyczne i niezbyt częste. Teraz, dzień po dniu. O ile mogłam tłumaczyć niewielkie wybryki, po wielogodzinnym czekaniu. To teraz, nie można go zostawić nawet na chwilę. Jak wiadomo musimy pracować w tym czasie piesek potrafi zdemolować mieszkanie. Zaczęliśmy chodzić z nim na długie, męczące spacery, nic nie pomogło. Wchodząc do domu czuje inny zapach. Dodatkowo więcej poświęcam czasu na czyszczenie, odkurzanie i sprzątanie pomieszczeń po psie. Cały czas jest podekscytowany, kiedy mamy gości wyprzedza wszystkich i staje przy drzwiach. Najczęściej machając ogonem skacze i ich liże. Pomimo tych wszystkich jego wybryków coraz bardziej się do niego przywiązujemy. Natomiast pocieszam się nadzieją, że takie zachowanie jest przejściowe. Gdy dorośnie to się na pewno zmieni.










.