poniedziałek, 24 listopada 2014

przyjaciółka

Jesienna pora roku to okres gryp i przeziębień. Mnie też dopadła choroba już od dwóch dni leżę w łóżku. Wczoraj byłam u lekarza i przepisał mi antybiotyki. Po tych lekarstwach zamiast lepiej to się coraz gorzej czuję. Męczy mnie katar, kaszel i kręci mi się w głowie. Nie mogę liczyć na męża, bo pojechał na delegacje, a dzieci mają już swoje życie. Zresztą nie mówiłam im o swojej chorobie, ponieważ nie chciałam ich martwić. W taki oto sposób wyleguje się w pościeli i muszę liczyć tylko na siebie. Na dodatek moja najlepsza przyjaciółka powiedziała, że przyjedzie na dwa dni. Zmobilizowałam wszystkie siły i zapaliłam w piecu centralnym, to mnie kosztowało bardzo dużo wysiłku. Dziwnie jestem słaba jeszcze tak nigdy nie przechodziłam choroby. Nawet nie mogę ustać na nogach i mam wysoką gorączkę. Cały dom zostawiony na pastwę losu. Gary nie umyte, nieodkurzane. W łazience ciuchy zaczęły nieubłaganie wypełzać z pojemnika na brudy i nie dało się już ignorować otwartej wymownie paszczy pralki.
Umyłam wannę, kran i wyszorowałam toaletę na resztę sprzątania zabrakło mi już sił. Zrobiłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Widocznie zdrzemnęłam się, bo obudził mnie dzwonek do drzwi. To koleżanka z dłuższej podróży, a ja całkiem zapomniałam o zakupach. Może, dlatego, że sama nic nie jadłam. Na szczęście sklepy niedaleko i kupiła mi najpotrzebniejsze produkty. Widząc mój okropny stan kazała położyć się do łóżka, a sama wzięła się za gotowanie szybkiego posiłku, odkurzyła, umyła naczynia i podłogi. Zaczęłam zmieniać pościel, ale robiłam tak nieudolnie, że ona mnie w tym wyręczyła. W sobotę prawie nie rozmawiałyśmy, bo ciągle drzemałam. Dopiero na drugi dzień byłam w lepszej kondycji nie na tyle jednak, by wyskoczyć z łóżka i krzątać się po mieszkaniu. Przyjaciółka zaopiekowała się mną podczas choroby. Ugotowała obiad, zapaliła w piecu i została ze mną zamiast dwóch to trzy dni.