PRZYGOTOWANIA….. Wracając z pracy, postanowiłam zrobić zakupy. Problem miałam z owocami
do galaretki, którą chcę zrobić dla dzieci. Nie chciałam kupować mrożonych owoców, z puszki również nie. Nastawiłam się na świeże. O tej porze roku wybór jest ograniczony. Kupiłam więc mandarynki, brzoskwinie, banany, nektarynki, ananasa oraz jasne i ciemne winogrono. Wiem, że kiwi do tych celów się nie nadaje, galaretka nie ściągnie się. Wypakowałam zakupy, a wyjmując mięso, przy okazji, zachlapałam stół i podłogę. Oczywiście trzeba było wytrzeć wspomniany stół i umyć podłogę.
Dopiero teraz mogłam wziąć się za przygotowywanie jutrzejszego posiłku. W kuchni pięknie pachniało karkówką pieczoną w piekarniku. W mikrofalówce odgrzałam sobie natomiast gotową pizzę. Smakowała nieciekawie, zwłaszcza z zestawieniem zapachu wydostającego się z piekarnika.
Na dokładkę ser, który ściekł z talerza, zabrudził ścianki mikrofalówki. Dobrze, że zauważyłam ten fakt
i od razu umyłam całą mikrofalówkę. Następnie zabrałam się za mycie owoców, obrałam mandarynki i banany ze skórki. Troszeczkę trudniej obierało się ananasa, ale dałam radę. Miska z owocami wyglądała nadzwyczaj apetycznie. Całość zalałam pomarańczową galaretką. Jak już będzie gotowa,
to jutro ozdobię ją bitą śmietaną. Teraz mogłam zacząć przygotowania do pieczenia ciasta. Serniczek jest ulubieńcem wszystkich gości , ale nie da się ukryć, że jest z nim trochę zabawy, a potem sporo zmywania. Urodziny ma się jednak tylko raz w roku i warto trochę czasu poświęcić na przygotowania w kuchni. Mięso już gotowe, muszę poczekać, aby piekarnik ostygł, potem dokładnie go umyję, żeby nie pachniał mięsem, kiedy będę piekła w nim ciasto. Potem pozostanie jeszcze do zrobienia wspomniana wcześniej sałatka. Nazbierało się śmieci, skorupek od jaj, puszek, innych opakowań, więc kosz jest do opróżnienia. Jutro rano tylko wytrę kurze i odkurzaczem odkurzę dywan.
Mogę nareszcie wyjść z Frodo na spacer. Jeszcze tylko przed zaśnięciem umyję podłogi. Oby tylko pies
do czasu przybycia gości nie zdążył ich zadeptać! Mieszkanie pachnie jak dom z mojego dzieciństwa ,świeżym ciastem i czystością .
do galaretki, którą chcę zrobić dla dzieci. Nie chciałam kupować mrożonych owoców, z puszki również nie. Nastawiłam się na świeże. O tej porze roku wybór jest ograniczony. Kupiłam więc mandarynki, brzoskwinie, banany, nektarynki, ananasa oraz jasne i ciemne winogrono. Wiem, że kiwi do tych celów się nie nadaje, galaretka nie ściągnie się. Wypakowałam zakupy, a wyjmując mięso, przy okazji, zachlapałam stół i podłogę. Oczywiście trzeba było wytrzeć wspomniany stół i umyć podłogę.
Dopiero teraz mogłam wziąć się za przygotowywanie jutrzejszego posiłku. W kuchni pięknie pachniało karkówką pieczoną w piekarniku. W mikrofalówce odgrzałam sobie natomiast gotową pizzę. Smakowała nieciekawie, zwłaszcza z zestawieniem zapachu wydostającego się z piekarnika.
Na dokładkę ser, który ściekł z talerza, zabrudził ścianki mikrofalówki. Dobrze, że zauważyłam ten fakt
i od razu umyłam całą mikrofalówkę. Następnie zabrałam się za mycie owoców, obrałam mandarynki i banany ze skórki. Troszeczkę trudniej obierało się ananasa, ale dałam radę. Miska z owocami wyglądała nadzwyczaj apetycznie. Całość zalałam pomarańczową galaretką. Jak już będzie gotowa,
to jutro ozdobię ją bitą śmietaną. Teraz mogłam zacząć przygotowania do pieczenia ciasta. Serniczek jest ulubieńcem wszystkich gości , ale nie da się ukryć, że jest z nim trochę zabawy, a potem sporo zmywania. Urodziny ma się jednak tylko raz w roku i warto trochę czasu poświęcić na przygotowania w kuchni. Mięso już gotowe, muszę poczekać, aby piekarnik ostygł, potem dokładnie go umyję, żeby nie pachniał mięsem, kiedy będę piekła w nim ciasto. Potem pozostanie jeszcze do zrobienia wspomniana wcześniej sałatka. Nazbierało się śmieci, skorupek od jaj, puszek, innych opakowań, więc kosz jest do opróżnienia. Jutro rano tylko wytrę kurze i odkurzaczem odkurzę dywan.
Mogę nareszcie wyjść z Frodo na spacer. Jeszcze tylko przed zaśnięciem umyję podłogi. Oby tylko pies
do czasu przybycia gości nie zdążył ich zadeptać! Mieszkanie pachnie jak dom z mojego dzieciństwa ,świeżym ciastem i czystością .