Wieczór z Filipem był bardzo udany. Siedzieliśmy w uroczej kafejce przy lodach i drinku, zawzięcie dyskutując na temat obejrzanego filmu. Inaczej postrzegaliśmy niektóre sytuacje z ekranu.
Czas szybko mijał w sympatycznej, koleżeńskiej atmosferze. Obiecaliśmy sobie, że trzeba to jeszcze koniecznie powtórzyć, wymieniliśmy się numerami telefonów. Potem Filip taksówką odwiózł mnie
do domu. Rozstaliśmy się z pewnym niedosytem, złaknieni swojego towarzystwa. To naprawdę miłe uczucie. W pracy natomiast szaleńczy bieg, trwa długo oczekiwany remont biur. Wszystko stoi na głowie, remontowany jest każdy pokój po kolei, w związku z tym dzielimy pokoje z innymi działami. Z tego powodu niczego nie mogę znaleźć, jest potwornie ciasno. Wracam zmęczona, cała zakurzona, bo w całym budynku unosi się specyficzny kurz. Osiada mi na włosach i ubraniu. Pomieszczenia aktualnie remontowane są odgrodzone folią malarską, a mimo to, co rano na biurku znajduję grubą warstwę pyłu. Pracę muszę więc zacząć od umycia biurka, wytarcia szmatką krzesła, wyczyszczenia klawiatury i ekranu komputera. Podłogi są często zmywane, lecz pomimo wycierania butów w szmatę przed wejściem do każdego pomieszczenia, ślady pozostawione na wykładzinie są koszmarne.
Nasz pokój socjalny będzie remontowany na końcu, więc zanim zrobię sobie kawę, muszę najpierw umyć blat szafki, na którą chcę postawić kubek. Podobnie ze stołem i krzesłami- bez wytarcia nie nadają się do użytku. Zaczęłam śniadanie od wspomnianych czynności, do tego jeszcze umyłam czajnik i wypolerowałam lustro. Wiem, że moje starania wystarczą dosłownie na chwilę, ale znacznie przyjemniej jest wypić kawę przy czystym stole, patrząc przyjaźnie w lśniące lustro. Ciekawe,
jak długo potrwa to wszystko. Nie zazdroszczę paniom z firmy porządkowej, które będą sprzątały po tym remoncie. Wiem z doświadczenia, że podłogi, okna i wszystkie sprzęty oraz meble po takim remoncie trzeba myć kilka razy. Na szczęście, to już nie mój problem.
Czas szybko mijał w sympatycznej, koleżeńskiej atmosferze. Obiecaliśmy sobie, że trzeba to jeszcze koniecznie powtórzyć, wymieniliśmy się numerami telefonów. Potem Filip taksówką odwiózł mnie
do domu. Rozstaliśmy się z pewnym niedosytem, złaknieni swojego towarzystwa. To naprawdę miłe uczucie. W pracy natomiast szaleńczy bieg, trwa długo oczekiwany remont biur. Wszystko stoi na głowie, remontowany jest każdy pokój po kolei, w związku z tym dzielimy pokoje z innymi działami. Z tego powodu niczego nie mogę znaleźć, jest potwornie ciasno. Wracam zmęczona, cała zakurzona, bo w całym budynku unosi się specyficzny kurz. Osiada mi na włosach i ubraniu. Pomieszczenia aktualnie remontowane są odgrodzone folią malarską, a mimo to, co rano na biurku znajduję grubą warstwę pyłu. Pracę muszę więc zacząć od umycia biurka, wytarcia szmatką krzesła, wyczyszczenia klawiatury i ekranu komputera. Podłogi są często zmywane, lecz pomimo wycierania butów w szmatę przed wejściem do każdego pomieszczenia, ślady pozostawione na wykładzinie są koszmarne.
Nasz pokój socjalny będzie remontowany na końcu, więc zanim zrobię sobie kawę, muszę najpierw umyć blat szafki, na którą chcę postawić kubek. Podobnie ze stołem i krzesłami- bez wytarcia nie nadają się do użytku. Zaczęłam śniadanie od wspomnianych czynności, do tego jeszcze umyłam czajnik i wypolerowałam lustro. Wiem, że moje starania wystarczą dosłownie na chwilę, ale znacznie przyjemniej jest wypić kawę przy czystym stole, patrząc przyjaźnie w lśniące lustro. Ciekawe,
jak długo potrwa to wszystko. Nie zazdroszczę paniom z firmy porządkowej, które będą sprzątały po tym remoncie. Wiem z doświadczenia, że podłogi, okna i wszystkie sprzęty oraz meble po takim remoncie trzeba myć kilka razy. Na szczęście, to już nie mój problem.