niedziela, 30 listopada 2014

Gentle House : Gentle House : igła nitką i szydełkiem

Gentle House : Gentle House : igła nitką i szydełkiem

Gentle House : igła nitką i szydełkiem

Gentle House : igła nitką i szydełkiem: witam serdecznie dziś jest poniedziałek i moja mała siostrzyczka przyszła do mnie z prośbą aby jej uszyć sukienkę dla lalek a że niebawem bę...

igła nitką i szydełkiem

witam serdecznie dziś jest poniedziałek i moja mała siostrzyczka przyszła do mnie z prośbą aby jej uszyć sukienkę dla lalek a że niebawem będą jej imieniny ,wstałam szybko i pospieszyłam do tańca igły z nitką moja mała siostra była w wniebowzięta i radośnie podskakiwała ..t tak postanowiłam ją nauczyć wierszyka który saka znałam z dzieciństwa
 Brzechwa Jan

Tańcowała igła z nitką

Tańcowała igła z nitką,
Igła - pięknie, nitka - brzydko.

Igła cała jak z igiełki,
Nitce plączą się supełki.

Igła naprzód - nitka za nią:
"Ach, jak cudnie tańczyć z panią!"

Igła biegnie drobnym ściegiem,
A za igłą - nitka biegiem.

Igła górą, nitka bokiem,
Igła zerka jednym okiem,

Sunie zwinna, zręczna, śmigła.
Nitka szepce: "Co za igla!"

Tak ze sobą tańcowały,
Aż uszyły fartuch cały! 

siostrzyczka radośnie podskakiwała powtarzając słowa wierszyka i tak w mig uszyłyśmy cała sukienkę igła i nita potem zrobiłyśmy laleczce berecik 
było to dawno dawno dawno temu dziś moja mała sioszczyczka ma już swoje dzieci ale te urodzinki uważa za najszcześliwsze na świecie często je wspomina i opowiada swoim dzieciom i dziś ona uczy je wierszyka tancowała igła z nitką ................... i tak tradycja igły z nitką trwa hahaah

dla mamy-pucu pucu chlastu chlastu

pucu, pucu,chlastu, chlastu 
nie mam raczek jedynastu 
ale mam dwie raczki male 
lecz do pracy doskonale 

umiem wyprac, wyprasowac 
i posprzatac umiem ladnie 
a to wszystko by pomagac 
ukochanej mojej mamie

sobota, 29 listopada 2014

wizyta Darka

Juz od dawna spodziewałam się wizyty chłopaka mojej córki Darka ale jakoś zawsze im było nie podroczę ale wreszcie obiecali przyjść cóz było robić trzeba bylo sie wziosć za sprzątanie Ułożyłam plan zaczełam od sprzotania łazienki Wypucowałam najpierw okno ,potem wannę i kafelki nastepnie wypolerowałam baterie i wszystkie lustra wytarłam z kurzy na konec umyłam lampę i podłogę poszło pięknie łazienka  śliniła z czystości  wiec postanowiłam jeszcze coś posprzątać wziewam się wiec za wycieranie kurzu w mieszkaniu Mąż zabrał się za czepianie dywanów i mycie okien a córka za odkurzanie i tak w mik dom był posprzątany wspólnymi siłami postanowiłam jeszcze coś upiec ,upiekłam szarlotkę Wreszcie nadeszła godzina odwiedzin Przyszedł  Darek ,w telewizji szedł właśnie jakiś mecz z Niemcami wiec panowie zaczęli oglądać z mężem wypili po kieliszeczku nalewki i przyszli do stołu porozmawiać z nami awedziło sie miło i przyjemnie i czas szybko mijał w pewnej chwili Darek uśmiechną sie spojzał a mie powiedziała ale tu czyściutko  wszystko lśni porządek i dodał u nas wszyscy są tak za pracowani że nigdy nie ma kto sprzątać Potem dowiedziałam się od  córki że Darek  jeszcze długo opowiadał jak to u nas czysto i pożodnie a my wszyscy bardzo miło wspominamy tą wizytę

synek koleżanki Bartek

synek mojej koleżanki bratek bardzo nie lubiła sprzątać do pewnego czasu kiedy mama go trochę postraszyła ze jak  nie będzie sprzątał to wszystkie zabawki znikną na zawsze to od tej pory sprząta jak trza


  Bartuś nie szanował swoich zabawek. W jego pokoju panował zawsze bałagan. Porozrzucane samochody i klocki. Poplamione, z powyrywanymi kartkami książki leżały w różnych miejscach. Nie pomagały żadne uwagi rodziców, którzy bardzo się martwili, że ich syn nie potrafi utrzymać porządku. Pewnego razu kiedy   Bartuś zasnął, zabawki postanowiły się wyprowadzić. Ukryły się na strychu w ogromnej skrzyni, do której już od dawna nikt nie zaglądał. Została tylko książka z obrazkami, ponieważ nie mogła się wydostać spod olbrzymiej sterty ubrań, która ją przygniotła.
Rano z pokoju   Bartusia dobiegł głośny płacz. Przybiegła cała rodzina. Kiedy tylko otworzyli drzwi, od razu wiedziali co się stało.
- Myślę, że jest sposób na to, żeby zabawki wróciły - mamusia pogładziła Wojtusia po głowie. Chłopiec przestał płakać.
- Jaki? One mnie nie lubią. Już nigdy do mnie nie wrócą.
Nagle zauważył wystający róg książki. Delikatnie wyciągnął ją spod ubrań - przepraszam - szepnął tuląc książkę do siebie.
- Mamusiu posklejamy jej kartki. Zaraz wygumuję ślady kredek. Nie pozwolę ci odejść - szeptał cichutko.
Tego dnia  Bartuś  nie próżnował. Cała rodzina obserwowała jak sprząta w swoim pokoju. Wieczorem kiedy leżał w łóżku marzył tylko o jednym - żeby zabawki wróciły. W nocy śniło mu się, że na półkach pojawiły się samochody. Po dywanie toczyła się kolorowa piłka a miś z pajacykiem bardzo się cieszyli, że w pokoju panuje taki porządek. Na szafce stały równo ustawione książki, a w pojemniku kolorowe klocki zachęcały do zabawy.
Wczesnym rankiem kiedy słońce zajrzało do pokoju  Bartuś  ze zdziwienia aż zastukało w szybę okna. Wszystkie zabawki siedziały na swoich miejscach. W pokoju było zupełnie inaczej niż zwykle. Wszędzie panował porządek.
    Bartuś usiadł na łóżku i... nie wierzył własnym oczom.
- Jesteście, naprawdę jesteście. To nie sen. Bardzo was przepraszam. Obiecuję, że już zawsze będę o was dbał i nigdy nie pozwolę wam odejść.

pucu pucu chlastu chlastu

pucu pucu chlastu chlastu zaraz będzie pełno blasku posprzątamy wszytki knoty posprzątamy dla naszej kochanej mamy
mama nasza mama  krzta się od rana
wysprzątała już podłogę wprowadzając tatę w trwogę
Teraz blasku nie brawuję tata gości już zwołuje
Goście szybko się zlatują i zebranie już szykują
wszyscy razem debatują debatują o sprzątaniu , wycieraniu ,droga kasiu droga Aniu
 wysprzątamy wszystkie kąty
pucu pucu chłastu chlastu i juzcały pokój pełen lasku

piątek, 28 listopada 2014

Konserwator powierzchni użytkowej.

Od dłuższego czasu staram się znaleźć jakąś pracę. Koleżanka powiedziała mi, że w hotelu, w którym ona pracuje potrzebują  osobę do sprzątania, więc postanowiłam tam się udać i porozmawiać z kierownikiem. Pan kierownik był bardzo uprzejmy poprosił mnie, abym usiadła i zaczęliśmy rozmawiać.Najpierw ja zaczęłam  mówić po co przyszłam i, że bardzo potrzebuję tej pracy.  Z jego miny wywnioskowałam, że nie jestem całkiem na pozycji straconej, więc zapytałam go, czego on ode mnie oczekuje?  Stwierdził, że chciałby, abym sprzątała pokoje, łazienki i korytarz wraz ze schodami i, że mogę zacząć już dzisiaj. Trochę mnie to zaskoczyło, bo wcale się takiego obrotu sprawy nie spodziewałam. Dodał również, że jak po dzisiejszym dniu się sprawdzę to mnie zatrudni. Zaczęłam więc od zmiany pościeli, później wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni  mebli, półek, grzejników i parapetów. Odkurzanie podłóg, oraz przestrzeni pod łóżkami, meblami i dużego dywanu, którym wyłożony był hol. Łazienka chociaż nie duża też wymagała trochę pracy. Jedna ze ścian wyłożona jest lustrami.  Mycie luster i powierzchni szklanych zostawiłam na koniec. Najpierw mycie bidetu i dezynfekcja toalety, mycie umywalki  oraz kabiny prysznicowej. Uzupełnienie papieru toaletowego i mydła w płynie Już miałam prawie koniec gdy wszedł pan kierownik pooglądał i powiedział, że mu się nawet podoba, proszę przyjść do mnie. Weszłam do gabinetu, na biurku leżała moja umowa do podpisania. Bardzo się ucieszyłam. Czytam, a moje stanowisko pracy to, Konserwator powierzchni użytkowej, a nie zwykła "sprzątaczka"              

mąż

Przyszła do mnie trzydziestopięcioletnia przyjaciółka. Cicha, niepewna, co chwila sięgała po chusteczkę dla otarcia łez. Wyszła za mąż w wieku 21 lat, on miał prawie trzydziestkę. Koleżanki zazdrościły jej przystojnego męża. Była dumna jak paw, że wybrał akurat ją. Razem pracowali i z pomocą rodziców wybudowali mały zgrabny domek. Po dwóch latach urodził im się syn, a za rok córka ona już nie chodziła do pracy, bo miała dużo domowych obowiązków. Zawsze na czas musiał być obiad na stole. W domu codziennie myła naczynia, podłogi, przecierała szafki. Mimo tego zawsze potrafił coś znaleźć. To wanna brudna, kran niedomyty, klocki leżą na podłodze. Jest zdania, że nie pracuje zawodowo, to musi dbać o porządek i zajmować się domem.. Ma częste niezapowiedziane wizyty teściowej, która głową kręci na wszystkie strony i rzuca okiem tu i tam. Na szczęście nie wtrąca się i nie dogaduje. Zdarzy się czasami stanąć w jej obronie. Chciałaby gdzieś pracować i nie być tylko kurą domową. Wtedy obowiązki musiałyby być rozdzielone na dwie osoby. Oczywiście pan domu absolutnie nie wyraża zgody twierdząc, że trzeba wychowywać dzieci. Lecz ona pragnie spotykać się z ludźmi i zarabiać pieniądze. W tej chwili czuje, że jest mężowi potrzebna do odkurzania, wycierania kurzy, mycia, pastowania i oczywiście gotowania posiłków. Na dodatek szydzi z niej, że przytyła nawet w towarzystwie. Mimo, że go bardzo kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego, to postanowiła już dłużej nie zwlekać i pomyśleć o swoich planach życiowych. Właśnie ma upatrzoną pracę jako sprzątaczka w biurze blisko domu. 

Bałagan w kuchni



Trzy małe siostry bawiły się w przedszkole.
Ania, Kasia i Patrycja.
Wszystkie swoje zabawki, rozłożyły w kuchni na stole.
Ich mama znowu się zarzekała,
że nie będzie po nich sprzątała.
Dziewczynki zawsze w czasie zabawy mocno kuchnię zabrudziły,
ale do jej sprzątania nigdy się nie kwapiły.
Mama ciągle się denerwowała,
że za każdym razem
sprzątać po nich musiała.
Mimo to chciała być dla córek miła,
więc bawić się w kuchni raz jeszcze im pozwoliła.
Gdyby wcześniej wiedziała na co się zgodziła,
tym razem żadnej zgody by nie wyraziła.
Dziewczynki narobiły w kuchni strasznego bałaganu.
Doprowadziły ją wręcz do opłakanego stanu.
Znów trzeba było zacząć wielkie sprzątanie.
Z tego powodu nie było do śmiechu mamie.
Chciała, aby córki razem z nią robiły porządki,
ale nagle wszystkie trzy na raz
rozbolały żołądki.
Musiała się więc sama zabrać do roboty,
bo Ani, Kasi i Patrycji jak zwykle
w głowie były figle i psoty.
Na początek czekało ją mycie zewnętrznej powierzchni lodówki.
Siostry bardzo ją pobrudziły,
wykorzystały do tego swoje ołówki.
Potem musiała wyprać firanki,
ponieważ dziewczynki użyły jej jako malowanki.
Nie mogła ominąć mycia podłogi,
chociaż słabe miała tego dnia nogi.
Mycie blatów i szafek też było konieczne.
Były bardzo popisane,
a sprawiło to pióro wieczne.
Odkurzać mamie już się nie chciało,
gdyż okruchów na wykładzinie
tym razem było wyjątkowo mało.
A na sam koniec poprosiła mama swoje dzieci,
aby chociaż opróżniły kosz na śmieci.
Siostry bardzo chętnie się na to zgodziły,
a nawet o kosz między sobą się biły.
Kobieta musiała córki rozdzielać,
by kosz przestały sobie zabierać.
Zmęczyła się mama tym całym sprzątaniem.
Córki dały się jej we znaki,
nie myślała jednak nad ich ukaraniem.

POKÓJ BIUROWYPOKÓJ BIUROWY

POKÓJ  BIUROWY  
Nasz  pokój biurowy jest już po remoncie. Wygląda ładnie, został pomalowany na jasny odcień szarości. Wszystko pachnie świeżością. Okno i parapet wprost lśnią czystością. Zamiast brzydkich firanek, mam teraz rolety w pasującym do ścian kolorze. Kaloryfer został dokładnie wyczyszczony
i odmalowany na biało. Na meblach biurowych nie ma śladu kurzu, stare krzesło biurowe zamieniono na nowe. Zniknęła również koszmarna zaplamiona  i zniszczona wykładzina dywanowa. Zastąpiły ją  panele podłogowe. Na pewno łatwiej będzie utrzymać to wszystko w czystości. Pokój jest jasny
i sprawia wrażenie bardziej przestrzennego. Myślę, że to za sprawą oświetlenia. Wymieniono te stare, nieestetyczne jarzeniówki  na nowoczesne i energooszczędne oświetlenie ledowe. Miło jest pracować w tak jasnym i czystym pomieszczeniu. Teraz to od nas samych zależy, jak długo będzie utrzymany taki ład i porządek. Jeśli każdy z nas będzie po sobie sprzątał na bieżąco, powinno być
w porządku. Muszę uważać, aby  wchodząc nie wnosić kurzu do pokoju. Ten specyficzny pył unosi się w powietrzu i przez najmniejszą szczelinę przedostaje się do środka, fuj paskudztwo. Pomyślałam sobie, że można by powiesić na ścianie jakiś ładny obrazek, zrobiło by się bardziej przytulnie.
Muszę zapytać szefa o zgodę, bo przecież nie mogę wbijać gwoździ w nowo pomalowane ściany. Mam ładną reprodukcję „Słoneczników” Van Gogha, pięknie by się prezentowały na tle tych ścian. No, no, moja wyobraźnia już  pracuje, a jeszcze nie wiem, co na to powie mój szef. Drzwi zostały oklejone jasną okleiną i ładnie wkomponowały się w całość otoczenia. Zostały również wymienione klamki  i zapewne zamek. Oczywiście, że zamek został wymieniony, przecież dostałam nowe klucze. Jednak najważniejszą zmianą było to, że na drzwiach zostały umieszczone nasze służbowe wizytówki
z informacją dla petentów. W takim otoczeniu od razu lepiej się pracuje!

czwartek, 27 listopada 2014

Porażka



Babcia z dziadkiem pieką ciasto,
jest im w kuchni trochę ciasno.
Wciąż się kręcą, przepychają,
wszystko w koło rozwalają.
Jajka spadły na podłogę.
Dziadek chcąc je złapać,
potknął się o babci nogę.
Strącił przy tym dzbanek z szafki,
babcia stłukła dwie karafki.
Jak już szkło pozamiatali,
zaraz mąkę rozsypali.
Jedno na drugie zwalało winę.
Nie wesołą mieli przy tym minę.
Jak się tak obwiniali olej się na stole rozlał.
Wtedy dziadek szoku doznał.
Za chwilę Babcia mleko przewróciła,
atmosfera już nie była miła.
Cały fartuch sobie zachlapała,
ale złości poznać po sobie nie dała.
Jednak większego pecha babcia od dziadka miała,
bo jeszcze kilo cukru na ziemię wysypała.
Po tym zdarzeniu już bardzo się zdenerwowała,
a na pieczenie ciasta ochoty już nie miała.
Dziadek, żeby ochłonąć popatrzał w stronę okna.
Nagle jego wzrok przykuła podłoga,
która nawet pod oknem,
Od mleka była mokra.
Szafki i lodówka też się zabrudziły.
Dziadek, jak to zobaczył:
Osunął się na krzesło ,
I opuściły go wszystkie siły.
Pieczenie ciasta to dla staruszków chyba za trudne zadanie.
Teraz nie ominie ich wielkie sprzątanie.
Będą mieli naprawdę dużo pracy,
a gościom ciasta nie podadzą na tacy.
Czeka ich porządne odkurzanie,
Mycie podłogi
I stołu wycieranie.
Niestety chodnik w kuchni nadaje się tylko do prania,
a w zlewie stoi sterta naczyń do zmywania.
Będą musieli też myć kawałek ściany.
Szkoda, że ciasta zrobić nie zdążyli.
A wszystko przez to,
że bałagan pokrzyżował im plany.

„Sobota w myjni samochodowej”


Każdy dzień na myjni jak co dzień. Wjazd auta na stanowisko sprzątanie wewnątrz i mycie z zewnątrz wyjazd i kolejne.

Sobota  jest dniem szczególnym na myjni. Wjazd ostatniego auta przed fajrantem, na kratki odpływowe. Jeśli sytuacja wymaga, to zaczynamy od wnętrza samochodu. Tym razem wjechał niewielki ośmiu osobowy BUS. Po całym tygodniu wożenia pasażerów, wnętrze było zabrudzone niesamowicie. W aucie wyzbierałem wszelkiego rodzaju śmieci, potem wjechała rura odkurzacza, najpierw odkurzyłem pokrowce wszystkich siedzeń, następnie tapicerka a na końcu podłoga, interwencji wodnej nie wymagała. Marian umył okna od wewnątrz, a ja wypolerowałem za pomocą nabłyszczania w spreju i ścierki całą tapicerkę.

Po zamknięciu okien i drzwi w aucie do spłukania błota i innych naleciałości na karoserii w rękach Mariana ruszyła myjka ciśnieniowa. Zabieg niezbędny przed do celowym myciem lakierowanej blachy.

Ja w tym czasie szykowałem wiadro z ciepłą wodą, szamponem do mycia aut i szczotkę z miękkim włosiem na długim trzonku. Po wstępnym opłukaniu podstawiłem podest do auta, aby umyć dach.

Następnie posuwając się w dół umyłem wszystkie okna, poniżej linii okien do mycia użyłem grubej gąbki. Do umycia kół użyłem specjalnej szczotki i silniejszego detergentu.

Po mnie do opłukania piany i brudu przystąpił marian. Ja uszykowałem trochę wody z małą ilością szamponu i za pomocą ścierki umyłem powierzchnie między drzwiami a słupkami progi, uszczelki.

Marian za pomocą Irchy zebrał z karoserii resztki wody, aby nie było zacieków.

Po wyprowadzeniu auta przeszliśmy do części kulminacyjnej tj. posprzątanie kantorka, łazienki i części głównej myjni. Ja zdezynfekowałem muszlę klozetową a następnie umyłem kabinę, lustro umywalkę. Uzupełniłem mydło w płynie, ręczniki papierowe i papier toaletowy a na zakończenie umyłem podłogę.

Marian w tym czasie wytrzepał nakrycie kanapy i odkurzył kanapę, następnie wilgotną ścierką powycierał kurze z dwóch szafek, parapetu, grzejnika i blatu stołu.

Sprzątanie zakończył umyciem podłogi. Wspólnie przystąpiliśmy do końcowego etapu tj. umycie zabrudzonych ścian i podłogi w myjni.

Marian za pomocą myjki ciśnieniowej i umieszczonemu zbiorniczkowi z płynem do tłustych i brudnych powierzchni na końcu szprycy, umył ściany i podłogę. Ja za nim gumową zbieraczką na trzonku zgarniałem resztki wody do kratki ściekowej.

Czyste pomieszczenia na otwarcie myjni w poniedziałek prawdziwą wizytówką firmy!