środa, 3 grudnia 2014

MIKOŁAJKI

Święta za pasem, a więc trzeba się zabrać za świąteczne porządki, mój wolny dzień będzie
do tego świetną okazją. Zaczęłam od kuchni- wyjęłam po kolei wszystko z szafek, potem dokładnie umyłam je wewnątrz i na zewnątrz. Zajęło mi to dużo czasu, najwięcej jednak pracy miałam przy porządkowaniu szuflad. Czego tam nie było? Byłam ogromnie zdziwiona zawartością niektórych moich szuflad. Jakieś niepotrzebne opakowania, włożone tam ponieważ „może się jeszcze przydadzą” : jednorazowe nożyki do otwierania puszek, patyczki od waty cukrowej, pozostawione zapewne do sprawdzenia ciasta pieczonego w moim piekarniku,  z którego korzystam aż dwa razy w roku. Doprawdy, nie mam pojęcia, po co ja
to wszystko trzymam? Zaraz po takim przeglądzie zrobiło się luźniej w tych szufladach. Trudniej będzie mi natomiast pozbyć się garnków i półmisków, z których korzystam
od wielkiego dzwonu. Tak naprawdę z każdej szafki i każdej szuflady dałoby się coś wyrzucić, no ale jak trudno jest się pozbyć takich niepotrzebnych przedmiotów, to pewnie każda z nas wie najlepiej. Blaty szafek i półeczki aż błyszczą, podobnie zlewozmywak i bateria, wszystko wygląda jak nowe. Została jeszcze do wyczyszczenia lampa, potem już tylko odkurzanie. Wszędzie mnóstwo sierści mojego ukochanego labradora. Frodo zmienia sierść na zimową, dosłownie się z niego sypie. On się boi odkurzacza, ucieka od razu na balkon. Umyję jeszcze podłogę mopem, a jak wyschnie, posprzątam na balkonie. Zauważyłam tam pozostałości liści oraz drobnych gałązek, które prawdopodobnie przyniosły ptaki lub wiatr. W sobotę już mikołajki. Ten sobotni wieczór chcę spędzić z  Filipem.  Muszę wybrać dla niego jakiś atrakcyjny drobiazg. Miło będzie posiedzieć  w czyściutkim salonie.