poniedziałek, 1 grudnia 2014

babcia

 Moja babcia mieszka bardzo daleko w małej miejscowości za Gdańskiem To są rodzinne strony mojego taty. Ja z rodzicami mieszkam za Krakowem. Duża odległość jest powodem naszych rzadkich kontaktów. W czasie wakacji jedziemy do niej z całą rodziną na dwa tygodnie. Czasem ona do nas przyjeżdżała na miesiąc. Niestety jest już osobą starszą i podróże ją wyczerpują. Rodzice chcieli, żeby zamieszkała z nami. Nawet ma przygotowany swój wymalowany czyściutki pokoik. Mimo narastających trudności zdrowotnych odrzucała propozycje zamieszkania w Krakowie, bo nie mogłaby funkcjonować gdzie indziej bez swoich częstych gości i sąsiadki. Twierdząc, że starych drzew się nie przenosi. Była bardzo zżyta ze swoją okolicą i domem. Wokoło, którego rosły kwiaty i krzewy, a w kącie stał drewniany stolik z ławką. Właśnie na tej ławce często siedziała i spotykała się ze swoimi przyjaciółkami. Nie mogłam się już doczekać, kiedy spakujemy walizki i wyruszymy do mojej babci. Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień i pojechaliśmy samochodem. Jakie było nasze zdziwienie zajeżdżając na podwórko. Zamiast pięknie kwitnących, jak co roku kwiatów zagościły chwasty i pokrzywy. Babcia nas serdecznie w drzwiach witała, a teraz cisza. Zastaliśmy babcię chorą leżącą w łóżku. Ma złamaną nogę i sąsiadka pomaga jej. W czasie rozmowy przez telefon nie przyznała się, bo nie chciała nas martwić. Razem z mamą wzięliśmy się za porządki. Mama myła naczynia, podłogę oraz ugotowała obiad. Ja wywietrzyłam i zmieniłam pościel, odkurzyłam. i wytarłam kurze. Natomiast tata naprawiał zepsute okno. W czasie dwutygodniowego wypoczynku pomagałam mamie w zajęciach domowych.. Umyłam okna oraz wyprałam i powiesiłam firanki. Mama w tym czasie zajmowała się myciem łazienki. Babcia zgodziła się i zamieszkała razem z nami