Moja babcia mieszka
bardzo daleko w małej miejscowości za Gdańskiem To są rodzinne strony mojego
taty. Ja z rodzicami mieszkam za Krakowem. Duża odległość jest powodem naszych
rzadkich kontaktów. W czasie wakacji jedziemy do niej z całą rodziną na dwa tygodnie.
Czasem ona do nas przyjeżdżała na miesiąc. Niestety jest już osobą starszą i
podróże ją wyczerpują. Rodzice chcieli, żeby zamieszkała z nami. Nawet ma
przygotowany swój wymalowany czyściutki pokoik. Mimo narastających trudności
zdrowotnych odrzucała propozycje zamieszkania w Krakowie, bo nie mogłaby
funkcjonować gdzie indziej bez swoich częstych gości i sąsiadki. Twierdząc, że
starych drzew się nie przenosi. Była bardzo zżyta ze swoją okolicą i domem. Wokoło,
którego rosły kwiaty i krzewy, a w kącie stał drewniany stolik z ławką. Właśnie
na tej ławce często siedziała i spotykała się ze swoimi przyjaciółkami. Nie
mogłam się już doczekać, kiedy spakujemy walizki i wyruszymy do mojej babci.
Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień i pojechaliśmy samochodem. Jakie było
nasze zdziwienie zajeżdżając na podwórko. Zamiast pięknie kwitnących, jak co
roku kwiatów zagościły chwasty i pokrzywy. Babcia nas serdecznie w drzwiach
witała, a teraz cisza. Zastaliśmy babcię chorą leżącą w łóżku. Ma złamaną nogę
i sąsiadka pomaga jej. W czasie rozmowy przez telefon nie przyznała się, bo nie
chciała nas martwić. Razem z mamą wzięliśmy się za porządki. Mama myła
naczynia, podłogę oraz ugotowała obiad. Ja wywietrzyłam i zmieniłam pościel,
odkurzyłam. i wytarłam kurze. Natomiast tata naprawiał zepsute okno. W czasie
dwutygodniowego wypoczynku pomagałam mamie w zajęciach domowych.. Umyłam okna
oraz wyprałam i powiesiłam firanki. Mama w tym czasie zajmowała się myciem
łazienki. Babcia zgodziła się i zamieszkała razem z nami