I JUŻ GRUDZIEŃ
Ten czas tak szybko mija, nim się obejrzymy, już koniec roku. Wcześniej jednak święta Bożego Narodzenia. W pracy za chwilę koniec remontu, wszystko lśni czystością i pachnie nowością. Nasz pokój socjalny został pomalowany na słoneczny, żółty kolor.
Szafki są co prawda stare, ale zostały dokładnie umyte i zabezpieczone specjalnym preparatem do konserwacji drewna. Efekt robi wrażenie! Na podłogi położono płytki
w kolorze miodu , a sufit zdobią lampy identyczne, jak te w naszych w pokojach biurowych. Całość pięknie się prezentuje. Jeszcze tylko w holu trwają prace wykończeniowe.
Ekipa sprzątająca uwija się jak może. Kilkukrotnie w ciągu dnia są zmywane podłogi, wycierane z kurzu drzwi do pokoi biurowych. Nasze wizytówki służbowe są czyszczone płynem do czyszczenia lamp i luster, dzięki czemu pięknie wtedy błyszczą. Szkoda tylko,
że efekt jest krótkotrwały. Toalety też zostały odnowione. Panuje w nich wzorowy porządek. Umywalka została zamontowana w blacie szafki łazienkowej, dzięki czemu można w niej było ukryć wszystkie detergenty toaletowe. Pojemnik na mydło i papier toaletowy wymieniono
na nowy, odświeżacz powietrza dozuje zapach automatycznie. Okna po dokładnym umyciu zostały do połowy oklejone witrażową okleiną do szyb, świetnie to wygląda. Lampy pozostały te same, ale oczywiście klosze są świeżo umyte. Nawet pojemnik na śmieci pasuje do reszty wyposażenia. No, trzeba przyznać, że brygada remontowa szybko się uwinęła z robotą. Ciekawe, czy ja równie szybko poradzę sobie ze świątecznymi porządkami w domu. Nie lubię tej gonitwy, ciągle brak mi czasu na sprzątanie. Mam jednak nadzieję, że prawdziwą motywacją, aby solidnie wziąć się do pracy, będzie wizyta Filipa w drugie święto Bożego Narodzenia. Oczywiście, muszę zadbać o odpowiednio świąteczny nastrój i staropolskie przysmaki. Pozostaje mieć nadzieję, że moje zamiary zamienią się w czyn i plany zostaną w pełni zrealizowane.
Szafki są co prawda stare, ale zostały dokładnie umyte i zabezpieczone specjalnym preparatem do konserwacji drewna. Efekt robi wrażenie! Na podłogi położono płytki
w kolorze miodu , a sufit zdobią lampy identyczne, jak te w naszych w pokojach biurowych. Całość pięknie się prezentuje. Jeszcze tylko w holu trwają prace wykończeniowe.
Ekipa sprzątająca uwija się jak może. Kilkukrotnie w ciągu dnia są zmywane podłogi, wycierane z kurzu drzwi do pokoi biurowych. Nasze wizytówki służbowe są czyszczone płynem do czyszczenia lamp i luster, dzięki czemu pięknie wtedy błyszczą. Szkoda tylko,
że efekt jest krótkotrwały. Toalety też zostały odnowione. Panuje w nich wzorowy porządek. Umywalka została zamontowana w blacie szafki łazienkowej, dzięki czemu można w niej było ukryć wszystkie detergenty toaletowe. Pojemnik na mydło i papier toaletowy wymieniono
na nowy, odświeżacz powietrza dozuje zapach automatycznie. Okna po dokładnym umyciu zostały do połowy oklejone witrażową okleiną do szyb, świetnie to wygląda. Lampy pozostały te same, ale oczywiście klosze są świeżo umyte. Nawet pojemnik na śmieci pasuje do reszty wyposażenia. No, trzeba przyznać, że brygada remontowa szybko się uwinęła z robotą. Ciekawe, czy ja równie szybko poradzę sobie ze świątecznymi porządkami w domu. Nie lubię tej gonitwy, ciągle brak mi czasu na sprzątanie. Mam jednak nadzieję, że prawdziwą motywacją, aby solidnie wziąć się do pracy, będzie wizyta Filipa w drugie święto Bożego Narodzenia. Oczywiście, muszę zadbać o odpowiednio świąteczny nastrój i staropolskie przysmaki. Pozostaje mieć nadzieję, że moje zamiary zamienią się w czyn i plany zostaną w pełni zrealizowane.