Każdy z nas
rozpoczyna dzień prawie podobnie. Nikt się nie zastanawia nad rytuałem
codziennie wykonywanym. Właśnie teraz opiszę wam jak u mnie wygląda w
przybliżeniu jeden dzień pracy domowej. Przeważnie pierwsza wcześnie wstaje i zajmuje
się toaletą poranną. Do niej często zaliczam szybki prysznic, mycie głowy. Poświęcam
parę minut na zrobienie makijażu. Budzę moje smacznie śpiące pociechy. Ubieram
się i ścielę szybko łóżka. Przechodzę do kuchni, gdzie już urzęduje mąż. Robi
herbatę, a ja szykuję śniadanie, przy okazji wszystkim kanapki. Po śniadaniu
zbieram kubki i talerze do zlewozmywaka. Ścieram blat szafki, stół oraz pośpieszam
dzieci. Przed wyjściem sprawdzam gaz i już pędzimy każdy w swoją stronę. Po
pracy wstępuję do sklepu po chleb lub inne najpotrzebniejsze produkty. Większe
zakupy robię w sobotę lub w piątek. Gdy wracam do domu, to dzieci są już w
swoim pokoju. Kończę obiad przygotowany dzień wcześniej. Po obiedzie myje
naczynia, przecieram szafki. Czasem pomagają mi w tym córki. Pranie to także
domowa codzienność. Segreguje ubrania jasne, ciemne w zależności od
potrzeby dolewam odplamiacza, czasem włączam dodatkowe płukanie i już hula
automat. Jak dobrze, że nie trzeba prać ręcznie. Po lekkim przeschnięciu
prasuje rzeczy. Dzieci zbierają swoje ubranka i układają w szafie. Jak jest
taka potrzeba, to pomagam im w nauce. Przygotowuje obiad na jutrzejszy dzień.
Wieczorem ogarniam rzeczy leżące na wierzchu, odkurzam dywan, wycieram kurze i
myje podłogi. W łazience po kąpieli czyszczę kabinę, kran oraz toaletę. Te
czynności wykonuje automatycznie. Wieczorem siadam z mężem w pokoju i
prowadzimy dyskusje na tematy nam tylko znane. Sobota różni się zupełnie od
dnia powszedniego. W tym dniu często organizujemy sobie rodzinną przejażdżkę
rowerową.