piątek, 30 stycznia 2015

Wybuchowe sprzątanie

Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o pewnej przygodzie, która ma wiele wspólnego z wybuchem. Choć był to mały, niespektakularny wybuch, to zapamiętałem jego skutki na długie lata.

Wulkan grzybowy

Sporo czasu temu dostaliśmy od pewnej znajomej kilka produktów w szklanych słoikach. Wśród nich były też słoiki z grzybkami marynowanymi.
Nadszedł w końcu czas na ich zjedzenie, więc trzeba było je otworzyć.
Kiedy wreszcie uporałem się z mocno zakręconą nakrętką i udało mi się otworzyć wieczko słoika, usłyszałem dziwne syki. Wieczko zamiast swobodnie pozostać w mojej dłoni, zaczęło się dziwnie unosić do góry.
Ze słoika zaczęła wydobywać się dziwna mazista ciecz, której towarzyszył dziwny, bardzo niemiły zapach.
Choć grzybki przed otwarciem nie wyglądały podejrzanie, to po ich otwarciu było źle...Ta mazista ciecz zaczęła wylewać się na stuł, a za nim zdążyłem zareagować, trochę jej spłynęło też na podłogę.
Teraz zamiast jedzenia marynowanych grzybków, trzeba było zabrać się za sprzątanie.
Niestety feralny słoiczek musiałem szybko wyrzucić do śmieci, zawijając go uprzednio w torebkę foliową, gdyż z sekundy na sekundę wydobywający się ze słoika zapach stawał się nie do wytrzymania.
Trzeba było teraz zabrać się za mycie stołu kuchennego.
Umyłem kilka razy stół kuchenny, umyłem na mokro podłogę w kuchni, potem wytarłem dokładnie na sucho stół i podłogę.
Myślałem, że po tych czynnościach będzie wszystko okey, ale niestety nie było. Przykry zapach pozostał w kuchni jeszcze przez trzy dni, a w mojej głowie tak się zapamiętał, że pamiętam to sprzątanie po dziś dzień.
A Wam, czy zdarzyło się coś podobnego?