Witajcie
ponownie!
Dzisiaj
chciałbym Wam opowiedzieć o mojej innej przygodzie, która przydarzyła mi się
podczas przedświątecznego sprzątania. Było to chyba przed którąś Wielkanocą.
Jak wiecie, jest to taki okres, w którym ludzie robią większość generalnych
porządków w domach. Tak, by wszystko, w miarę możliwości, odkurzyć, umyć i
wybłyszczeć.
Robi się
wówczas:
-
wycieranie
kurzy z mebli;
-
mycie
frontów mebli;
-
mycie
i odkurzanie mebli w środku;
-
mycie
boków segmentów i regałów;
-
zdejmuje
się też rzeczy, których na co dzień się nie rusza i myje się je z wierzchu oraz
odkurza;
-
odkurza
się klosze lamp podsufitowych;
-
pierze
się zasłony i firanki w oknach;
-
myje
się okna wraz z parapetami;
-
czyści
się i myje grzejniki podokienne.
Można też:
-
trzepać
chodniki i dywany;
-
odkurzyć
podłogi pod dywanami, które uprzednio zdjęliśmy;
-
umyć
podłogi;
-
zaimpregnować
lub zapastować podłogi.
Można też przy tej okazji przemyć listwy przypodłogowe i umyć fugi
przy kafelkach.
Właśnie podczas tak gruntownego sprzątania zdarzyła się rzecz
nieprzewidziana.
Fruwające ptaszysko!
Stanąłem
sobie na drabinie przy oknie w pewnym pokoju.
Zacząłem
zdejmować zasłony i firanki z żabek nad oknem.
Potem
odłożyłem firanki do miski.
Później
zacząłem spokojnie myć okno.
Normalnie
otworzyłem je i spryskałem zewnętrzną szybę środkiem myjącym.
Poszedłem
sobie potem z miską do łazienki gdzie znajdowała się pralka, by umieścić
ściągnięte firanki w pralce.
Potem
wypłukałem szmatki używane do mycia szyb, wykręciłem je i wróciłem do pokoju, w
którym było otwarte, myte okno.
Wtedy
usłyszałem dziwne szelesty a moją uwagę przykuł siedzący na lampie sufitowej
ptak!!!
Oh! co
to?!
Po chwili
dotarło do mnie, że to gołąb wpadł do pokoju podczas mojej nieobecności.
Myłem
sobie szmatki, a tu... No właśnie... Gołąbek sobie wleciał!!!
A
siooooo!!! sio! – zamachałem szmatkami – uciekaj! – krzyknąłem – Gołąb zaczął
fruwać.
Ale...
pofrunął sobie dokładnie w kierunku okna, które właśnie było zamknięte.
Nagle
usłyszałem „buch”! No cóż, ptaszysko huknęło w szybę zamkniętego okna z całym
swoim impetem. Nie spodziewało się przeszkody.
Zacząłem
przeganiać ptaka od szyby okiennej i starałem się mobilizować go, żeby wyleciał
przez otwarte okno.
Po kilku
nieudanych próbach, udało mi się w końcu wygonić gołębia z pokoju przez otwarte
okno.
Ptak
poleciał w świat, a ja odetchnąłem z ulgą i wróciłem do swojego sprzątania.
A Wy,
mięliście jakieś przygody z gołębiami podczas sprzątania?
Może
sprzątaliście jakieś zapomniane strychy z gołębiami?