piątek, 31 października 2014

gimnastyka na wesoło

Wstałam rano w sobotni piękny słoneczny dzień. Wskoczyłam w dresy i planuje zrobić niezłą gimnastykę przy okazji pożyteczną. Ma ona polegać na odświeżeniu całego domu. Już mam przygotowane rękawice, szmatki, środki czystości. Mąż będzie walczył z dywanami, dzieci muszą doprowadzić pokój do użyteczności poukładać książki na pułkach, powycierać kurze. Po tygodniu potrafią zrobić niezły bałagan. Ja natomiast biorę się za mycie okien trzeba wchodzić na steper i schodzić, ruszać ręką w prawo, w lewo. Gimnastyka przy podłodze na kolanach. Moja ulubiona muzyczka leci chyba dzisiaj schudnę więcej. Odkurzanie całego piętra i schodów to praca innych mięśni. Mąż mi trochę pomaga, a dzieci jak zwykle szukają pretekstów, by robić coś innego. Ja już jestem do tego przyzwyczajona i nie odpuszczam im. Chociażby miały zrobić niedokładnie to wejdzie im w krew, że trzeba sprzątać. Staram się na bieżąco myć podłogi i ścierać kurze z szafek i lamp, ale pastuję podłogi rzadziej. Lubię sobotę nawet jeśli robię większe porządki. Daje mi to przyjemność i czuje się bardzo dobrze w swoim czystym domu. W dniu powszechnym mniej jest czasu na takie wnikliwe porządkowanie.