piątek, 31 października 2014

Brygada "Błysk"


Jak zwykle rano zapakowaliśmy się ze sprzętem do samochodu szefa. Po około pół godzinie jazdy nasz pojazd zatrzymał się przed niezbyt dużym domem z cegły na metrowym podpiwniczeniu. Zabraliśmy z auta potrzebny sprzęt ,tj. wiadra, miotły, mopy, gąbki, ścierki, detergenty i skierowaliśmy się do budynku. Mieszkanie było nieduże - dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Kasia oznajmiła nam, że ona weźmie się za łazienkę. Tomek przyniósł z samochodu rozkładaną metalową drabinę i zajął się wytarciem kurzy i pajęczyn ze wszystkich powierzchni, których nie można dosięgnąć z podłogi, oraz czyszczeniem elementów oświetlenia począwszy od łazienki. Ja natomiast skierowałem się do kuchni i zająłem się Wycieraniem kurzy z szafek, półek, grzejników i parapetów. Gdy się z tym uporałem, wziąłem się za mycie. Po kolei zaczęły lśnić blaty i fronty szafek, stół, lada kuchenna, zmywarka, lodówka i kuchenka wraz z piekarnikiem. Kasia szalała w łazience. Po wytarciu kurzy zabrała się do kompleksowego mycia. Najpierw umyła i wytarła wszystkie płytki na ścianach, następnie umyła lustro i szafki, później umyła umywalkę, wannę i kabinę prysznicową nie zapomniawszy o umyciu i wypolerowaniu armatury. W międzyczasie Tomek zszedł z wysokości i zajął się wycieraniem kurzy z mebli, obrazów, bibelotów i książek w obydwóch pokojach. Gdy już oczyścił wszystko z kurzu to skoncentrował się na myciu i czyszczeniu mebli. Kiedy Kasia umyła pralkę i zabierała się do mycia i dezynfekcji toalety, ja wstawiłem brudne naczynia do zmywarki, po czym umyłem i wypolerowałem zlewozmywak i armaturę. Jeszcze nie skończyłem układać czystych naczyń w szafkach, kiedy Tomek zabrał się do mycia okien. Widząc to i nie chcąc odstawać od reszty rzuciłem się do mycia drzwi. Kasia natomiast uzupełniwszy papier toaletowy oraz mydło w płynie i zawiesiwszy nowy komplet ręczników, zajęła się w przedpokoju czyszczeniem i myciem szafy z wielkim lustrem. Prawie kończyliśmy z Tomkiem, kiedy Kasia zaczęła odkurzać podłogi. Najpierw odkurzyła oba pokoje, potem kuchnię, łazienkę i przedpokój. Gdy była w kuchni - my już myliśmy podłogi w pokojach. Kiedy skończyła to zostały do umycia podłogi w trzech pomieszczeniach. Wypadło po jednym dla każdego. Szybko poszło. Teraz już byliśmy w domu. Kasia pozbierała wszystkie śmieci i wyszła opróżnić je do kosza stojącego na zewnątrz. Ja z Tomkiem zabraliśmy się do schodów. Ja odkurzyłem i umyłem stopnie, podczas gdy on wytarł kurz i umył poręcze. I fajrant! Szef przyjechał, pozbieraliśmy graty, dostaliśmy wypłatę plus premia. Żyć nie umierać! Z taką ekipą to ja mogę sprzątać nawet stajnię Augiasza... ;)